Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (cd.)

Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI na Wielki Post 2013 r.

Wiara w miłość pobudza do miłości 
„Myśmy 
poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (1 J 4, 16)

 

Drodzy Bracia i Siostry!

Obchody Wielkiego Postu w kontekście Roku Wiary stanowią dla nas cenną sposobność do medytowania nad relacją między wiarą a miłością – między wiarą w Boga, w Boga Jezusa Chrystusa, i miłością, która jest owocem działania Ducha Świętego i prowadzi nas drogą poświęcenia się Bogu i innym ludziom.

1. Wiara jako odpowiedź na miłość Boga

Już w mojej pierwszej encyklice przedstawiłem parę elementów, pozwalających dostrzec ścisły związek między tymi dwiema cnotami teologalnymi – wiarą i miłością. Wychodząc od fundamentalnego stwierdzenia apostoła Jana: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam!” (1 J 4, 16), przypomniałem, że „u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie. (...) Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4, 10), miłość nie jest już tylko ‘przykazaniem’, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi” (Deus caritas est, 1). Wiara stanowi owo osobiste przylgnięcie – obejmujące wszystkie nasze władze – do objawienia bezinteresownej i „żarliwej” miłości, jaką Bóg żywi do nas, a która w pełni objawia się w Jezusie Chrystusie. Spotkanie z Bogiem-Miłością, który odwołuje się nie tylko do serca, ale także do umysłu: „Poznanie Boga żyjącego jest drogą wiodącą do miłości, a ‘zgoda’ naszej woli na Jego wolę łączy rozum, wolę i uczucie w ogarniający wszystko akt miłości. Jest to jednak proces, który pozostaje w ciągłym rozwoju; miłość nigdy nie jest ‘skończona’ i spełniona” (tamże, 17). Dlatego wszyscy chrześcijanie, a w szczególności „osoby prowadzące działalność charytatywną”, potrzebują wiary, takiego „spotkania z Bogiem w Chrystusie, które by budziło w nich miłość i otwierało ich serca na drugiego, tak aby miłość bliźniego nie była już dla nich przykazaniem nałożonym niejako z zewnątrz, ale konsekwencją wynikającą z ich wiary, która działa przez miłość” (tamże, 31 a). Chrześcijanin to osoba zdobyta przez miłość Chrystusa, dlatego też przynaglany przez tę miłość – „caritas Christi urget nos” (2 Kor 5, 14) – jest otwarty w głęboki i konkretny sposób na miłość bliźniego (por. tamże, 33). Taka postawa rodzi się przede wszystkim ze świadomości, że jesteśmy kochani przez Pana, że nam przebacza, a nawet służy Pan, który pochyla się, aby umyć nogi apostołom, i ofiarowuje samego siebie na krzyżu, aby przyciągnąć ludzkość do miłości Bożej.

„Wiara ukazuje nam Boga, który dał swojego Syna za nas, i tym samym budzi w nas zwycięską pewność, że to prawda: Bóg jest miłością! (...) Wiara, która jest świadoma miłości Boga, objawionej w przebitym na krzyżu Sercu Jezusa, ze swej strony pobudza do miłości. Jest ona światłem – w gruncie rzeczy jedynym – które wciąż na nowo rozprasza mroki ciemnego świata i daje nam odwagę do życia i działania” (tamże, 39). To wszystko pozwala nam zrozumieć, że zasadniczą postawą wyróżniającą chrześcijan jest właśnie „miłość oparta na wierze i przez nią kształtowana” (por. tamże, 7).

2. Miłość jako życie w wierze

Całe życie chrześcijańskie jest odpowiadaniem na miłość Boga. Pierwszą odpowiedzią jest właśnie wiara jako przyjęcie, pełne zdumienia i wdzięczności, niesłychanej inicjatywy Bożej, która nas poprzedza i przynagla. I „tak” wiary wyznacza początek świetlanej historii przyjaźni z Panem, która wypełnia całe nasze życie i nadaje mu sens. Bóg jednak nie zadowala się tym, że przyjmujemy Jego darmową miłość. Nie ogranicza się do miłowania nas, ale chce nas przyciągnąć do siebie, przemienić w sposób tak głęboki, abyśmy mówili za św. Pawłem: „teraz (...) już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).

Kiedy pozostawiamy miejsce dla miłości Boga, zostajemy do Niego upodobnieni, stajemy się uczestnikami Jego miłości. Otwarcie się na Jego miłość oznacza, że pozwalamy, aby On w nas żył i nas prowadził do kochania razem z Nim, w Nim i tak jak On; tylko wówczas nasza wiara staje się prawdziwie wiarą, która „działa przez miłość” (Ga 5, 6), a On trwa w nas (por. 1 J 4, 12).

Wiara to poznanie prawdy i przylgnięcie do niej (por. 1 Tm 2, 4); miłość to „poruszanie się” w prawdzie (por. Ef 4, 15). Przez wiarę nawiązuje się przyjaźń z Panem; przez miłość żyje się tą przyjaźnią i ją pielęgnuje (por. J 15, 14 n). Wiara skłania nas do przyjęcia przykazania Pana i Nauczyciela; miłość daje nam błogosławieństwo wprowadzania go w czyn (por. J 13, 13-17). W wierze zostajemy zrodzeni jako dzieci Boże (por. J 1, 12 n.); miłość sprawia, że w konkretny sposób trwamy w tym synostwie Bożym, przynosząc owoc Ducha Świętego (por. Ga 5, 22). Wiara pozwala nam rozpoznać dary, które dobry i wielkoduszny Bóg nam powierza; miłość sprawia, że owocują (por. Mt 25, 14-30).

3. Nierozerwalny związek między wiarą a miłością

W świetle tego, co zostało powiedziane, okazuje się jasno, że nie możemy nigdy rozdzielać czy wręcz przeciwstawiać wiary i miłości. Obydwie te cnoty teologalne są ze sobą ściśle związane, i błędem byłoby upatrywanie między nimi sprzeczności lub „dialektyki”. Z jednej strony bowiem ograniczeniem jest postawa, która kładzie tak silny akcent na pierwszeństwo i decydującą rolę wiary, że nie docenia – i niemal je lekceważy – konkretnych uczynków miłości, sprowadzając ją do ogólnikowego humanitaryzmu. Z drugiej jednak, ograniczeniem jest również utrzymywanie przesadnej wyższości miłości i jej działania, i myślenie, że uczynki zastępują wiarę. Dla zachowania zdrowego życia duchowego trzeba wystrzegać się zarówno fideizmu, jak i moralizującego aktywizmu.

Życie chrześcijańskie to nieustanne wchodzenie na górę spotkania z Bogiem, aby później zejść, niosąc miłość i siłę, które z niego się rodzą, aby służyć naszym braciom i siostrom z taką samą miłością jak Bóg. W Piśmie Świętym widzimy, że zapał apostołów do głoszenia Ewangelii, które wzbudza wiarę, jest ściśle związany z miłosierną troską o to, by służyć ubogim (por. Dz 6, 1-4). W Kościele kontemplacja i działanie, których jakby symbolem są ewangeliczne postaci sióstr Marii i Marty, muszą współistnieć i się uzupełniać (por. Łk 10, 38-42). Priorytetem jest zawsze relacja z Bogiem, a prawdziwe ewangeliczne dzielenie się winno być zakorzenione w wierze (por. katecheza podczas audiencji generalnej z 25 kwietnia 2012 r.). Pojawia się bowiem niekiedy tendencja do ograniczania „miłości bliźniego” do solidarności lub zwykłej pomocy humanitarnej. Trzeba natomiast pamiętać, że największym dziełem miłości jest właśnie ewangelizacja, czyli „posługa Słowa”. Nie ma bardziej dobroczynnego, a zatem bardziej miłosiernego działania na rzecz bliźniego niż łamanie chleba Słowa Bożego, dzielenie się z nim Dobrą Nowiną Ewangelii, wprowadzanie go w relację z Bogiem: ewangelizacja jest największą i pełną promocją osoby ludzkiej. Jak pisze sługa Boży Papież Paweł VI w encyklice Populorum progressio, właśnie głoszenie Chrystusa jest pierwszym i zasadniczym czynnikiem rozwoju (por. n. 16). To pierwotna prawda o miłości Boga do nas, którą się żyje i głosi, otwiera nasze życie na przyjęcie tej miłości i umożliwia integralny rozwój ludzkości i każdego człowieka (por. enc. Caritas in veritate, 8).

W istocie wszystko bierze początek z Miłości i zmierza do Miłości. Darmową miłość Boga poznaliśmy za pośrednictwem przesłania Ewangelii. Jeżeli przyjmujemy ją z wiarą, zyskujemy ten pierwszy i niezbędny kontakt z boskością, który może „rozkochać nas w Miłości”, abyśmy później trwali i wzrastali w tej Miłości, i z radością przekazywali ją innym.

Odnośnie do relacji między wiarą a uczynkami miłości, słowa z Listu św. Pawła do Efezjan chyba najlepiej wyrażają ich wzajemne powiązanie: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg (...) przygotował, abyśmy je pełnili” (2, 8-10). Widać z tego, że cała inicjatywa zbawcza pochodzi od Boga, od Jego łaski, od Jego przebaczenia przyjętego w wierze; ale ta inicjatywa bynajmniej nie ogranicza naszej wolności i naszej odpowiedzialności, lecz sprawia, że zyskują autentyczność i ukierunkowanie na dzieła miłosierdzia. Te ostatnie nie są owocem głównie wysiłku człowieka i powodem do chluby, ale rodzą się z samej wiary, wypływają z łaski, którą Bóg daje w obfitości. Wiara bez uczynków jest jak drzewo bez owoców: te dwie cnoty wynikają z siebie nawzajem. Wielki Post zachęca nas właśnie, poprzez tradycyjne wskazania odnośnie do życia chrześcijańskiego, abyśmy umacniali wiarę przez uważniejsze i dłuższe słuchanie Słowa Bożego oraz udział w sakramentach, a zarazem, byśmy wzrastali w miłości, w miłości do Boga i do bliźniego, także poprzez konkretne zalecenia postu, pokuty i jałmużny.

4. Pierwszeństwo wiary, prymat miłości

Jak każdy dar Boży, wiara i miłość doprowadzają na nowo do działania jednego i tego samego Ducha Świętego (por. 1 Kor 13), tego Ducha, który w nas woła: „Abba, Ojcze!” (Ga 4, 6), i który każe nam mówić: „Panem jest Jezus!” (1 Kor 12, 3), i „Maranatha!” (1 Kor 16, 22; Ap 22, 20).

Wiara, będąca darem i odpowiedzią, pozwala nam poznać prawdę Chrystusa jako Miłości wcielonej i ukrzyżowanej, pełne i doskonałe przylgnięcie do woli Ojca i nieskończone miłosierdzie Boże w stosunku do bliźniego; wiara zaszczepia w sercu i w umyśle mocne przekonanie, że właśnie ta Miłość jest jedyną rzeczywistością, która odnosi zwycięstwo nad złem i nad śmiercią. Wiara wzywa nas do patrzenia w przyszłość z cnotą nadziei, w ufnym oczekiwaniu, aż zwycięstwo miłości Chrystusa osiągnie swoją pełnię. Miłość bliźniego ze swej strony wprowadza nas w miłość Bożą, objawioną w Chrystusie, sprawia, że w sposób osobisty i egzystencjalny włączamy się w całkowite i bezwarunkowe oddanie się Jezusa Ojcu i braciom. Duch Święty, wlewając w nas miłość, czyni nas uczestnikami oddania samego Jezusa: synowskiego oddania Ojcu i braterskiego każdemu człowiekowi (por. Rz 5, 5).

Relacja między tymi dwiema cnotami jest analogiczna do tej, jaka zachodzi między dwoma fundamentalnymi sakramentami Kościoła – chrztem i Eucharystią. Chrzest (sacramentum fidei) poprzedza Eucharystię (sacramentum caritatis), ale jest na nią, która stanowi pełnię drogi chrześcijańskiej, ukierunkowany. W analogiczny sposób wiara poprzedza miłość, ale okazuje się autentyczna tylko wtedy, gdy miłość jest jej uwieńczeniem. Wszystko bierze początek w pokornym przyjęciu wiary („dowiedzenia się, że jesteśmy kochani przez Boga”), ale punktem dojścia musi być prawda miłości („umiejętność kochania Boga i bliźniego”), która pozostaje na zawsze, jako pełnia wszystkich cnót (por. 1 Kor 13, 13).

Drodzy bracia i siostry, w tym okresie Wielkiego Postu, w którym przygotowujemy się do obchodów wydarzenia krzyża i zmartwychwstania, przez które Miłość Boża odkupiła świat i oświeciła historię, życzę wam wszystkim, abyście przeżywali ten cenny czas, ożywiając wiarę w Jezusa Chrystusa, aby wejść w krąg Jego miłości do Ojca i do każdego brata i siostry, których spotykamy w naszym życiu. Zanoszę w tej intencji modlitwę do Boga, prosząc o błogosławieństwo Pana dla każdego z was i dla każdej wspólnoty!

Watykan, 15 października 2012 r.

 

BENEDICTUS PP. XVI

  

© Copyright 2012 - Libreria Editrice Vaticana

 

Telewizyjny Uniwersytet Biblijny VI odcinek /TV Trwam/

IV wykład Telewizyjnego Uniwersytetu Biblijnego /tv Trwam/

STWORZENIE CZŁOWIEKA

 

Adwent z Lectio Divina

 

Lectio divina na adwent 

W liturgii adwentu z jednej strony przygotowujemy się na ostateczne przyjście Jezusa Chrystusa na końcu czasów, z drugiej zaś na ponowne przeżycie narodzin Syna Bożego. Te dwa aspekty naszego oczekiwania wyznaczają kierunki naszemu wsłuchiwaniu się w Słowo Boga.

Lectio

Poddajmy rozważaniu początek Ewangelii wg św. Marka, który pisze przede wszystkim do pogan wierzących w wielu bogów. W pierwszym zdaniu ogłasza zatem, że prawdziwy Bóg objawia się w Jezusie Chrystusie, który przychodzi, aby nas zbawić. Mając na uwadze żydowskich słuchaczy, dodaje, że chodzi o oczekiwanego Mesjasza, którym jest Syn Boży.

 

Rozważmy tylko to jedno zdanie, słowo po słowie, które może nas wprowadzać w głębsze przeżywanie adwentu – oczekiwanie Pana. W tych kilku słowach bowiem św. Marek streszcza całe przesłanie ewangeliczne: Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego (Mk 1,1).

 

Na samym wstępie św. Marek daje do zrozumienia, że Jezus Chrystus, Syn Boży, to nie tylko „temat” Ewangelii, ale również jej treść. On sam jest Ewangelią (taka interpretacja wynika z użytej przez Ewangelistę konstrukcji gramatycznej). Nie mamy zatem czytać o Jezusie, by się więcej o Nim dowiedzieć.

 

W słuchaniu Słowa jesteśmy prowadzeni do osobistego spotkania z Jezusem, który jest szczytem objawienia Dobrej Nowiny, jej istotą – Dobrą Nowiną. Dążenie do odnowienia osobistej relacji z Jezusem i głoszenie Jego nauki to program życia chrześcijanina. Przypomina o tym Jan Paweł II w Liście Apostolskim „Novo millennio ineunte”: „Nie trzeba zatem wyszukiwać „nowego programu”. Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji. Jest on skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim życiem trynitarnym i z Nim przemieniać historię, aż osiągnie swą pełnię w niebiańskim Jeruzalem”.

 

Meditatio

1. „Początek Ewangelii”

„Początek” (hbr. bereszit) to pierwsze słowo, którym rozpoczyna się Biblia: „Na początku stworzył Bóg…” (Rdz 1, 1). To również początek nowej rzeczywistości, jaką przynosi Jezus Chrystus: „On jest Początkiem” (Kol 1, 18) i „w Nim wszystko zostało stworzone” (Kol 1, 16). U początku wszystkiego jest Jezus. U początku mojego życia i wszystkiego, co się w nim dzieje, jest Jezus! To dla mnie dobra nowina. Dla Jezusa nie jestem obojętny. On, znając mój początek, zna również sens i cel mojego życia. Może więc w sposób wiarygodny doprowadzić mnie do szczęścia, nie tylko w wieczności, ale już tutaj: „Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest” ( Łk 17, 21).

 

Czy ja znam sens swojego życia? Może go utraciłem i oczekując z ufnością na Pana, pragnę, by On pokazał mi moje życie, codzienną pracę i relacje z ludźmi w świetle nadziei. Chciałbym doświadczyć, że On jest blisko, zna mnie i prowadzi.

 

Słowo „początek” (gr. arché) oznacza również fundament, porządek – coś, co nazwalibyśmy sednem sprawy, stałym punktem odniesienia. Co nim jest? Fundamentem tego, co ukazuje się światu, jest Dobra Nowina – Jezus Chrystus, Syn Boży. Nowym początkiem, kamieniem węgielnym, na którym wznosi się budowlę, jest osoba Jezusa Chrystusa. „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor 3,11).

 

Jezus ma być fundamentem mojego życia. Tym, który może porządkować moje życie, moje postrzeganie Boga, mój umysł, serce i wolę. On jest dla mnie źródłem siły. On jest początkiem dobrych natchnień, myśli, pragnień, początkiem nawrócenia – przemiany życia. W Niego więc chcę się wpatrywać. Spójrz na Jezusa, a On zatroszczy się o twoje życie, poznawaj Jezusa, a w Nim poznasz siebie.

 

Co jest fundamentem mojego życia? Czy wierzę, że Jezus zna mnie od początku i ma dobry plan, by uczynić mnie szczęśliwym? W czym pokładam nadzieję na moje udane życie? Wobec choroby, zwątpienia, braku pracy, samotności, sił przyrody walą się fundamenty oparte na ludzkiej kalkulacji. Jezus zaś nawet w obliczu śmierci daje ludziom siłę do trwania w nadziei i pokoju.

 

2. „Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa”

Termin „ewangelia” tłumaczymy jako „dobra nowina”, „radosna nowina”, lecz w kulturze grecko-rzymskiej słowo to kojarzono z ogłoszeniem jakiegoś wiekopomnego zwycięstwa. Dobrą nowiną była wieść o decydującym triumfie nad nieprzyjaciółmi cesarstwa. „Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie”, czyli ogłoszenie wielkiego zwycięstwa, które przynosi Jezus, to punkt zwrotny w historii ludzkości. Adwent jest czasem radosnego oczekiwania na przyjście Pana – radosnego odkrycia i uwierzenia, że Jezus odniósł najważniejsze zwycięstwo w dziejach świata: pokonał szatana, który zwodzi człowieka, wmawiając mu, że Bóg go nie kocha, że zapomniał o nim, a zatem może liczyć tylko na siebie. Tymczasem Jezus, stając się człowiekiem, udowadnia ogromne zainteresowanie Boga człowiekiem, swoją tęsknotę za przyjaźnią z każdym z nas oraz pragnienie uwolnienia od lęku, jaki nieustannie podtrzymuje w nas szatan.

 

„Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli” (Hbr 2, 14-15).

 

Jezus pokonał w człowieku lęk przed Bogiem, objawiając Jego ojcowskie oblicze, pełne tęsknoty za człowiekiem. Pokonał tego, który człowieka w ten lęk przed Bogiem nieustannie wpędza, tj. szatana – oskarżyciela człowieka przed Bogiem i Boga przed człowiekiem. W Chrystusie Jezusie, naszym Panu, mamy śmiały przystęp do Ojca z ufnością, dzięki wierze w Niego (por. Ef 3, 11-12).

 

3. „Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego”

Jezus, którego oczekuję, którego szukam, jest obiecanym Mesjaszem (Chrystusem). Jest Synem Boga, czyli Panem, „Kyriosem”, który zasiada w chwale Ojca. To niezwykła prawda zarówno dla wierzących w Boga Starego Testamentu, jak również dla tych, którzy wierzą w bogów zamieszkujących wysoki Olimp. Syn Boga jest pośród ludzi, blisko człowieka, żyje jak człowiek.

 

 „Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11, 27). Tylko dzięki Jezusowi mogę poznać prawdziwy obraz Boga. Sam Jezus nigdy nie domagał się dla siebie tych dwóch tytułów – Chrystusa (lub Mesjasza) oraz Syna Bożego – aż do momentu, kiedy odważnie wyzna swoją tożsamość w czasie ostatecznego procesu, w wyniku którego zostanie skazany: „Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego? Jezus odpowiedział: Ja jestem” (Mk 14, 61-62).

 

Przez całą Ewangelię tożsamość Jezusa jest skrywana aż do tego ostatniego momentu, w którym wobec wszystkich następuje jawne potwierdzenie prawdy o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Na samym więc początku św. Marek kreśli przed nami perspektywę paschalną – śmierci i zmartwychwstania Jezusa, która jest wypełnieniem obietnic mesjańskich. Od pierwszych już słów prowadzi nas do odkrywania, kim jest Jezus, i zaprasza do osobistego spotkania z tym, który powstał z martwych: „Lecz on rzekł do nich: Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli.  Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział” (Mk 16, 6-7).

 

Oratio

Pozwól mi, Panie, uwierzyć i przekonać się, że Ty jesteś obecny pośród nas. Jesteś obecny w moim życiu. Nie pozwól, abym oczekiwał Ciebie tylko w święta kościelne, a nie zauważał Twojej obecności w Galilei mojej codzienności – tam, gdzie Ty również chcesz być moim Panem i Mesjaszem; moim Zbawicielem, który mocą Syna Bożego wkracza w moje człowieczeństwo, aby je uświęcić; Zbawicielem, który tą samą mocą chce mnie uwalniać od lęku przed śmiercią, chorobą, samotnością i niezrozumieniem.

 

Daj mi, proszę, siłę i odwagę wpatrywania się w Twoje oblicze. Pozwól znaleźć w Nim pokój i nadzieję, że moje życie, mając początek w Tobie, zyskuje sens, a także pewność, że jego koniec również jest w Twoich rękach.

 

Panie, nie pozwól mi nigdy odłączyć się od Ciebie.

 

Contemplatio

Trwaj przed Jezusem w Eucharystii, przy żłóbku Jezusa, w obliczu cierpienia twoich bliskich czy uśmiechu dziecka ze słowami: „Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, ulituj się nade mną grzesznikiem”.

 

Adam Sroka OFMCap

„Głos Ojca Pio” (nr 36/2005)

 

Co to jest Lectio Divina

Lectio divina – duchowa lektura Pisma Świętego – była od początku jedną z podstawowych praktyk duchowych życia chrześcijańskiego. Sam Jezus często w swoim nauczaniu odwoływał się do Starego Testamentu, a potem naśladowali Go w tym apostołowie.

 

Dla Ojców Kościoła rozważanie słowa Bożego stanowiło, poza sakramentami, jeden z podstawowych czynników rozwoju duchowego. Orygenes pisał np.: Oddając się pilnie świętej lekturze, w sposób właściwy i z niezłomną wiarą w Boga, szukaj ukrytej przed oczyma większości myśli boskich Pism. Dla świętego Hieronima lektura Pisma Świętego była nieodzownym składnikiem modlitwy: Gdy się modlisz, mówisz do Boga; gdy czytasz, On mówi do ciebie. Z kolei święty Augustyn, opisując siedem stopni, przez jakie przechodzi chrześcijanin w drodze do doskonałości, uwzględnia poznanie słowa Bożego jako element konieczny dla uzyskania pobożności (faza druga) i wiedzy o własnej nędzy (faza trzecia), a także wspierający kolejne etapy rozwoju duchowego.

 

Wraz z rozwojem życia monastycznego lektura i rozważanie słowa Bożego zostały niejako skodyfikowane. Święty Benedykt w swojej „Regule” zalecał lectio divina jako stałą praktykę obowiązującą mnicha. Modlitewną tradycję benedyktyńską zebrał w XII wieku Guigo II Kartuz w traktacie „Drabina do raju”, gdzie wyróżnił cztery etapy modlitwy Pismem Świętym: lectio, meditatio, oratio i contemplatio. Tradycja ta przetrwała do dziś.

 

Krąg Biblijny

 

 

 Krąg Biblijny w naszej parafii we czwartki o godzinie 17.30...

 

"Wiara rodzi się ze słuchania"...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=T0wFplM8roY#t=0s

Dzisiaj jest

środa,
18 października 2017

(291. dzień roku)

Święta

Środa, XXVIII Tydzień zwykły Rok A, I Święto św. Łuk

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Zegar

Statystyki

stat4u